POSTRZAŁKI – II. POLE – cz.1 – Poszukiwanie postrzaÅ‚ków z jamnikiem szorstkowÅ‚osym. Grandel – tropowiec.

Unikaj czekania, zapisz się do gry z ramses book slot trwającą szansą, a wiele zwycięstw przewiduje indywidualnego!
Idź do spisu treści

Menu główne:

Wycinek

Przed 21.00 wieczorem odbieram telefon:
– Kolega poluje?
– Kolega leży przed telewizorem oddajÄ…c siÄ™ oglÄ…daniu filmu u boku swojej Lubej.
– Aha…StrzelaÅ‚em do dzika na polu – blisko, na 70m, byÅ‚ dość duży. Na pewno dostaÅ‚, zawróciÅ‚, wpadÅ‚ w las sÅ‚yszaÅ‚em Å‚omot za plecami i ucichÅ‚o. Łazimy z kolegÄ… (sympatykiem) i nie możemy nic znaleźć – jest kropla farby i tyle. Co radzisz?
Nauczony doświadczeniem Kolegów, dłużej zajmujących się poszukiwaniami postrzałków proponuję:
-Oznaczcie miejsce gdzie znaleźliście farbę na skraju lasu i widzimy się rano o świcie.
-OK. Czy musisz jak najszybciej dowiedzieć się, jak zdobyć? Graj, używając teraz free spins no deposit required keep your winnings. Z pewnością jest mnóstwo pieniędzy, a także ekscytujące!

Czy musisz jak najszybciej zdać sobie sprawę, jak zarabiać? Graj teraz, używając odpowiedniego darmowe kasyno. Z pewnością są duże pieniądze, a także przyjemne! Przybywamy na miejsce – poranna rosa na polu, zaznaczone miejsce gdzie dzik wpadÅ‚ do lasu. Idziemy na zestrzaÅ‚ – Grandel wariuje czujÄ…c ciepÅ‚e tropy watahy z nocy. Biega chaotycznie, zupeÅ‚nie jak w przypadku przelatka z lipca, na dodatek strzelanego niemal w tym samym miejscu.
Na zestrzale żadnej farby, która jednak pojawia siÄ™ na zbożu już kilkanaÅ›cie metrów dalej. Farba jasna, dość sporo, ale nie jest ciÄ…gÅ‚a – wyglÄ…da jak rzucana. Duże krople. Widać, że jest przestrzaÅ‚, bo sÄ… miejsca zafarbowane po obu stronach tropu. Widoczna co 30-40m. Wchodzimy do lasu, dÄ™bowy, z rzadkim podszytem, przechodzÄ…cy w olchowy przy leÅ›nym rowie z wodÄ…. Po przejÅ›ciu ok. 180m od miejsca zestrzaÅ‚u za rowem farba siÄ™ urywa – a Grandel czujÄ…c Å›wieże tropy watahy z nocy – gubi trop. Chodzimy w kółko – Kolega stoi przy ostatniej farbie, ja z Grandlem sprawdzamy kolejne tropy – jednak pomimo, że pies ciÄ…gnie dość zdecydowanie nieznajdujÄ…c potwierdzenia w farbie zawracam do miejsca ostatniej farby. Trwa to dobre pół godziny, w koÅ„cu stwierdzam, że trzeba zaufać psu, który po raz drugi kieruje siÄ™ tÄ… samÄ… Å›cieżkÄ…. Wychodzimy z olch, przez brzozowy zagajnik, gdzie widzÄ™ że Grandel wyraźnie coÅ› poczuÅ‚… Na skraju wyroÅ›niÄ™tej sosnowej drÄ…gowiny dostrzegam zgasÅ‚ego dzika, do którego po chwili dopada jamnik… Pierwszy raz byÅ‚ zÅ‚y na strzelca, że tak szybko próbuje mu odebrać jego zdobycz – jednak przewodnikowi jakoÅ› pozwoliÅ‚ siÄ™ zabrać… Ostatni kÄ™s, pieczęć, zÅ‚om, pamiÄ…tkowe zdjÄ™cia… Dzik o wadze 66kg, strzelony na Å›rodek Å‚opatki, lekko na kulawy sztych (wylot na przedzie drugiej Å‚opatki), kal. 308 Win. Łączna dÅ‚ugość Å›cieżki ok 270m. Darz Bór!




 
 

Za ucho

O 5:30 rano odbieram smsa:
“Mam farbÄ™ – masz czas?”
Nie jest to zazwyczaj czas w ciągu dnia, kiedy jestem strasznie zajęty, więc odpisuję,
“Pewnie.”

Akurat jest to pora przed porannym spacerem Grandla, który wyraźnie zdziwiony patrzy, jak bez jego interwencji wstaję i się ubieram.
Po 20 minutach jesteśmy u Kolegi, pijemy spokojnie kawę i ruszamy na zestrzał.

Kolega strzelał wieczorem do przelatka na łące. Za ucho, bo było blisko. Dzik przewrócił się i uszedł do lasu dość obficie farbując. Strzelcowi wydawało się, że usłyszał charczenie, ale o tym powiedział mi dopiero później. Próbował szukać przy latarce, doszedł jakieś 150m od miejsca zestrzału, farba się urwała.
Wieczorem laÅ‚o jak z cebra, ale mimo to na Å‚Ä…ce farba dość widoczna – ciemna, jakby rzucana. Grandel szybko podejmuje trop, na komendÄ™ “Szukaj!” tylko rzuca spojrzenie potwierdzajÄ…ce, że wie po co tu siÄ™ znalazÅ‚ i ruszamy. Po ok. 60m wchodzimy do lasu,  wysoki z leszczynowym podszytem, idzie siÄ™ przyzwoicie. Farba widoczna coraz rzadziej, po chwili urywa siÄ™ na dobre. Zaznaczam w nawigacji ostatni punkt i idziemy zdajÄ…c siÄ™ już tylko na psi wÄ™ch. Nauczony doÅ›wiadczeniem z ostatniego postrzaÅ‚ka pozwalam Grandlowi spokojnie pracować. Idzie zdecydowanie, ale do wytrzymania dla przewodnika. Dzik szedÅ‚ skarpÄ…, co jakiÅ› czas widoczne Å›lady rapet, ale żadnego potwierdzenia w postaci farby.
Po kolejnych 100m Grandel jakby gubi trop, zaczyna wyraźnie go znów poszukiwać, ale trwa to tylko chwilę. Przechodzimy na drugą stronę skarpy, gdzie pod dziką gruszą znajdujemy zgasłego przelatka.
Waga dzika 57kg, kula umiejscowiona tuż za żuchwÄ…, brak wylotu. Nie ruszyÅ‚a krÄ™gosÅ‚upa, a jedynie delikatnie aortÄ™. StÄ…d charczenie. Łączna dÅ‚ugość Å›cieżki to 450m, z czego ostatnie 220m bez farby!  

 
 

Przelatek w rzepaku

Siedzimy z Grandlem na zejściu. Zaraz po zajęciu stanowiska pojawiają się dwa dziki. Wiatr wieje w ich kierunku, ale pomimo to pies wyraźnie zaniepokojony. Po długiej obserwacji na ścieżce technologicznej wreszcie dostrzegam pędzel. Krzyż na komorę, strzał. Słyszę wyraźne przybicie. Dzik wpada w rzepak. Grandel zaczyna wariować, ale po chwili trochę się uspokaja. Robimy sobie dłuższy spacer i po godzinie jesteśmy na zestrzale. Nie widzę farby, choć pies wyraźnie podniecony. Chwila zwątpienia, ale idziemy w kierunku, gdzie poszedł dzik. Po15 metrach dochodzę do Grandla, który tarmosi przelatka. Dobry, komorowy strzał, ale mimo to, nie dostrzegłem farby poza miejscem, gdzie dzik zgasł.

 
 

Sobotni wycinek

“Zapraszam z psem” – SMS od Kolegi przerwaÅ‚ nam poranny podchód.
Z opisu wyglądało, że dzik będzie leżał.
PrzyjÄ…Å‚ kulÄ™, która powaliÅ‚a go w ogniu, jednak po chwili dzik wstaÅ‚ i zrobiÅ‚ kółko chwiejÄ…c siÄ™ mocno, po czym wpadÅ‚ w pobliske zaroÅ›la. Dla pewnoÅ›ci, po godzinie przyjechaliÅ›my z Grandlem. Na zestrzale kawaÅ‚ek pÅ‚uca i sporo farby, na dobrze widocznej Å›cieżce obfita farba.  
Krótki 50m spacerek w jedną stronę i dużo dłuższy z powrotem z przytroczonym 73kg wycinkiem.

NA RZEPACZYSKU

Po obfitujÄ…cych w spotkania z dzikami czerwcu i lipcu nie zakoÅ„czonych strzaÅ‚em ku niezadowoleniu Grandla, wreszcie doszliÅ›my do klarownej sytuacji. Wieczór wczeÅ›niej Grandel nie wytrzymaÅ‚ i odezwaÅ‚ siÄ™ tuż przed strzaÅ‚em, pÅ‚oszÄ…c watahÄ™, ale tym razem nie zdążyÅ‚. Co prawda dzik strzelony w kark zostaÅ‚ w ogniu, ale jamnik Å‚adnie odtworzyÅ‚ Å›cieżkÄ™, którÄ… ciÄ…gnęły przelatki.   

 
 

Przelatek

Zaczęły siÄ™ żniwa, co owocuje wiÄ™kszÄ… iloÅ›ciÄ… spotkaÅ„ z dzikami. Po dwugodzinnych bezowocnych poszukiwaniach warchlaka w poprzerastanym owsie – spudÅ‚owanego przez jednego z nemrodów, w ramach treningu przeszliÅ›my siÄ™ krótkÄ… Å›cieżkÄ… za strzelonym przez kolegÄ™ Tomka Przybysia na komorÄ™ przelatkiem… Grandel zadowolony, że wreszcie mógÅ‚ coÅ› znaleźć niezbyt chÄ™tnie dopuÅ›ciÅ‚ nas do dzika…

 
 

WARCHLAk

Krótka treningowa Å›cieżka za lekko spóźnionym warchlakiem – 30m, ale Grandlowi wydaje siÄ™, że im szybciej tym lepiej.

 
 
 

Rykowisko…

SierpieÅ„ i poczÄ…tek wrzeÅ›nia to spokojne miesiÄ…ce – niewiele siÄ™ dziaÅ‚o. SprawdziliÅ›my jednÄ… ocierkÄ™ do dużego dzika, a w poÅ‚owie rykowiska dwa czyÅ›ciutkie pudÅ‚a do byków. Szkoda, bo jeden z byków zareagowaÅ‚ na bliski strzaÅ‚, jednak ani Grandel, ani sprowadzony w ramach kontroli doÅ›wiadczony posokowiec jednego z kolegów, nie potwierdziÅ‚ trafienia. W ramach treningu po trzygodzinnej, krótkiej – 50m Å›cieżce powstaÅ‚ej po komorowym strzale, Grandel podnosi swojego pierwszego byka, którego  (o dziwo!) zaczyna gÅ‚osić. Kilka dni później Å‚adnie po 40m w trudnym terenie, odnajduje strzelonego godzinÄ™ wczeÅ›niej ósmaka, jednak do gÅ‚oszenia namówić siÄ™ już nie daje..

 
 

WRZEÅšNIOWY PORANEK

Rykowisko ma siÄ™ ku koÅ„cowi. Polujemy intensywnie, w Å‚owisku sporo myÅ›liwych, wiÄ™c i szanse na spotkanie zwierzyny duże. W ramach rozgrzewki zaraz po przyjeździe sprawdzamy strzaÅ‚ do dzika z rana. Wyrwa po kuli na piaszczystej drodze i 500m spacerku na otoku potwierdzajÄ… brak trafienia – czyste pudÅ‚o. Grandel niewyżyty…
Rano rozjeżdżamy siÄ™ na wybrane sektory. Kilka minut po 7.00 pada strzaÅ‚. SÅ‚yszÄ™ wyraźne przybicie, a po chwili rozmawiam z KolegÄ…. StrzelaÅ‚ do byka z ambony. OdlegÅ‚ość 80m, rakieta i byk wpada w olchowe rabaty. W czasie gdy rozmawiamy przez telefon, na sÄ…siedniej ambonie pada strzaÅ‚. Kolejny z kolegów – tym razem do schodzÄ…cego wycinka. Zapowiada siÄ™ pracowity poranek.
Po godzinie jesteÅ›my na zrÄ™bie, gdzie strzelany byÅ‚ byk. BiorÄ™ Grandla na otok i wÄ™drujemy na miejsce strzaÅ‚u. Pies wyraźnie podejmuje trop i kieruje siÄ™ w rabaty. StarajÄ…c siÄ™ dostrzec farbÄ™, idziemy za psem. Po 215m widzÄ™ wystajÄ…cÄ… z traw tykÄ™… SkÅ‚adam gratulacje strzelcowi, który podchodzi do swojego pierwszego byka. PiÄ™kny dwunastak. Po drodze nie puÅ›ciÅ‚ farby (przynajmniej nie stwierdziliÅ›my), strzaÅ‚ na lekki kulawy sztych, wlot w okolicach Å›rodka tuszy, wylot tuż za Å‚opatkÄ…. Kula nie napotkaÅ‚a na koÅ›ci, dajÄ…c niewielki otwór zarówno od strony wylotu. PamiÄ…tkowe zdjÄ™cia, malowanie, sygnaÅ‚ “JeleÅ„ na rozkÅ‚adzie”…
Kiedy stoimy nad bykiem pada strzaÅ‚ od strony kolegi, który strzelaÅ‚ poprzednio do dzika. Znów do dzika – identycznego jak ten poprzedni – sÅ‚yszymy wyraźne uderzenie kuli. Grandel niechÄ™tnie pozostawia swojego byka, kilkukrotnie próbujÄ…c zawrócić. Wreszcie Å‚askawie wskakuje do samochodu. Jedziemy sprawdzić strzaÅ‚y do dzików.

 
 
 

Sprawdzamy pierwszy trop. Po strzale dzik wskoczyÅ‚ do kanaÅ‚u, po czym zniknÄ…Å‚ myÅ›liwemu z oczu. SÅ‚yszaÅ‚ Å‚amanie siÄ™ gaÅ‚Ä™zi, a nastÄ™pnie wszystko ucichÅ‚o. Po 1,5 godziny z drugiej strony ambony, mniej wiÄ™cej z kierunku w którym poszedÅ‚ pierwszy dzik wyszedÅ‚ na Å‚Ä…kÄ™ kolejny – identyczny. StrzelaÅ‚ na ok 110m,o godz.8:30 na Å›ródleÅ›nej Å‚Ä…ce, do spokojnie idÄ…cego dzika, musiaÅ‚ trafić. Sprawdzamy z Grandlem strzaÅ‚ do pierwszego dzika, jednak po ok. 500m stwierdzamy, że najprawdopodobniej strzelaÅ‚ dwukrotnie do tego samego dzika. Idziemy z Grandlem na otoku Å‚Ä…kÄ…, już po chwili wyraźnie Å‚apie trop. Wchodzimy w zabagnionÄ… wiklinÄ™, po ok. 30m od miejsca strzaÅ‚u, na liÅ›ciu trawy dostrzegamy niewielkÄ… kroplÄ™ farby. Po kilkudziesiÄ™ciu metrach zawracam psa do poczÄ…tku chcÄ…c jeszcze raz przyjrzeć siÄ™ farbie. Potem okazaÅ‚o siÄ™, że byliÅ›my tuż przy dziku. Ruszamy raz jeszcze, żeby po kolejnych 30m zobaczyć sporÄ… ilość farby, wyglÄ…da na wÄ…trobowÄ…. Powoli na otoku wchodzimy w wiklinÄ™, gdzie już po kolejnych siedemdziesiÄ™ciu metrach widzÄ™, że dzik zaczyna kluczyć. dwukrotnie przymierzam siÄ™ do puszczenia pipiskujÄ…cego Grandla z otoku – nie wiedzieć czemu nie robiÄ™ tego. MaÅ‚o tego, kolega gÅ‚oÅ›no odbiera telefon, za co szybko otrzymuje ode mnie reprymendÄ™… Grandel coÅ› poczuÅ‚, jednak dalej trzymam go na otoku, nagle za nami (!) sÅ‚yszymy kÅ‚apanie oręża! Natychmiast zwalniam psa z otoku, który wpada w suchÄ… kÄ™pÄ™ traw, żeby natychmiast z niej wyskoczyć po szarży wycinka. Teraz gÅ‚osi już z odlegÅ‚oÅ›ci kilku metrów rannego dzika. Kolega zostaje z tyÅ‚u, natomiast ja powolutku podchodzÄ™ do Å‚oża, żeby po kilku próbach zlokalizowania dzika, wreszcie oddać strzaÅ‚ Å‚aski… Grandel z pasjÄ… rzuca siÄ™ na dzika, nie chce dopuÅ›cić do niego szczęśliwego strzelca.. Łączna dÅ‚ugość Å›cieżki to ok.230m, natomiast widać na mapce jak zachowaÅ‚ siÄ™ ranny dzik.
PopeÅ‚niam przy tej pracy kilka podstawowych bÅ‚Ä™dów, które nie powinny byÅ‚y siÄ™ tu przytrafić. Po pierwsze – zaraz po zorientowaniu siÄ™ że postrzaÅ‚ byÅ‚ na wÄ…trobÄ™ – trzeba byÅ‚o poczekać conajmniej 3 godziny od momentu strzaÅ‚u. Po drugie – w trudnym terenie za późno zwolniÅ‚em psa z otoku – dzik mógÅ‚ zaatakować nas z boku, gdyby nie to, że byÅ‚ bardzo ciężko ranny. Po trzecie – należy myÅ›liwego przeszkolić, jak powinien zachowywać siÄ™ przy dochodzeniu postrzaÅ‚ka. MieliÅ›my mnóstwo szczęścia, ale nie wolno popeÅ‚niać takich bÅ‚Ä™dów..

 
 

ODYNIEC”

Ok. 21.00 Rozmawiam z jednym z kolegów. SiedziaÅ‚ na skraju dużego Å‚ana kukurydzy. Opowiada, że miaÅ‚ wielkiego odyÅ„ca, ale zawiodÅ‚a broÅ„ – miaÅ‚ niewypaÅ‚. Dzik poszedÅ‚ w kierunku kolegi, który siedziaÅ‚ na sÄ…siedniej ambonie. Po chwili – na odlegÅ‚ość ok. 70m oddaÅ‚ strzaÅ‚ do dzika, stojÄ…cego w cieniu dÄ™bów – na niewielkiej Å‚Ä…czce na skraju kukurydzy. Po strzale nastaÅ‚a kompletna cisza. Obaj sÅ‚yszeli uderzenie kuli. Po pół godzinie przyszli do dzika, którego nie byÅ‚o. Zdeptali z latarkami okolicÄ™, jeden sÅ‚yszaÅ‚ Å‚amanie gaÅ‚Ä™zi w lesie. Rano przyjechali z wyżłem wÄ™gierskim sprawdzić zestrzaÅ‚. Nie znaleźli ani farby, ani dzika, pies poszedÅ‚ kawaÅ‚ek w las, ale nic ponad to.
Przyjeżdżamy z Grandlem o13.00 – po ok. 17. godzinach od strzaÅ‚u. Pytam strzelca czy dzik poszedÅ‚ w kukurydzÄ™ – na pewno nie – odpowiada pewnym gÅ‚osem. “WidziaÅ‚bym” – dodaje.
Na otoku szukamy miejsca zestrzaÅ‚u. Grandel niespiesznie jak na niego obwÄ…chuje Å›cieżki prowadzÄ…ce w las, ale z powrotem wychodzi na Å‚Ä…kÄ™. Spacerujemy chwilÄ™, po czym wracamy w okolicÄ™ miejsca gdzie najprawdopodobniej byÅ‚ strzelany dzik. WidzÄ™, że wreszcie Å‚apie trop i zdecydowanie ciÄ…gnie w kukurydzÄ™, ku zdziwieniu strzelca. Po kilkunastu metrach w dostrzegam na liÅ›ciu kropelkÄ™ farby wielkoÅ›ci kciuka. Po kilku kolejnych metrach jeszcze jednÄ…, niewielkÄ…. Puszczam psa luzem, a z KolegÄ… zaczynami poszukiwać Å›cieżki, którÄ… szedÅ‚ dzik. Po chwili w odlegÅ‚oÅ›ci 160m od nas, w kukurydzy sÅ‚yszymy gÅ‚oszÄ…cego Grandla. Powoli skradamy siÄ™ w miejsce, gdzie sÅ‚yszymy psa, jednak kiedy dochodzimy na odlegÅ‚ość ok. 50m Grandel przestaje gÅ‚osić, co oznacza, że dzik uszedÅ‚ dalej. Grandel wraca – wydaje siÄ™ jakby po nas. Mijam go w kukurydzy, na komendÄ™ “Szukaj” wraca ochoczo w kierunku, gdzie poszedÅ‚ dzik. Po chwili znów sÅ‚yszymy gÅ‚oszÄ…cego Grandla. Sprawdzam na nawigacji, sÄ… kolejne 200m dalej. Podchodzimy po cichu bliżej, wypatrujÄ…c sylwetki dzika, jednak sytuacja siÄ™ powtarza. Dzik rusza ostro, kiedy podchodzimy na odlegÅ‚ość 10m. WyglÄ…da na zdrowego i bardzo mobilnego. RozglÄ…dam siÄ™ szukajÄ…c bezowocnie farby. Pies puszcza siÄ™ za dzikiem, a my za nimi.  Sytuacja siÄ™ powtarza, dzik zdecydowanie oddala siÄ™ wgÅ‚Ä…b kukurydzy, jednak tym razem obiera zdecydowany kierunek na las. W duchu cieszÄ™ siÄ™, bo kukurydza jest jednak trudnym terenem do oddania strzaÅ‚u.
IdÄ™ w kierunku w którym podążyÅ‚ Grandel. Kolega zostaÅ‚ z tyÅ‚u, ustalamy, że odetnie dzikowi drogÄ™ na pobliskim przejeździe kolejowym. WchodzÄ™ w brzeziniak poprzerastany jerzynami i nawÅ‚ociÄ…. Po chwili mijam w odlegÅ‚oÅ›ci 20 m, pozostawione przez nas samochody. Po kolejnych kilkunastu metrach napotykam na wracajÄ…cego jamnika. DaÅ‚ sobie spokój? Zapinam go na otok i ruszamy dalej tropem dzika. Grandel robi sobie przerwÄ™ na odpoczynek – kÅ‚adzie siÄ™ w trawie i chwilÄ™ odpoczywa. Ruszamy dalej. PoszukujÄ™ jakiegokolwiek potwierdzenia, że to dzik, którego szukamy. Wreszcie, po 150m na źdźble wyschniÄ™tej trawy dostrzegam otarcie z farby wielkoÅ›ci paznokcia. Czyli jednak to ten sam dzik! DecydujÄ™ siÄ™ na ponowne puszczenie Grandla luzem. 30m dalej wchodzi w kÄ™pÄ™ jerzyn, by z jazgotem z niej wyskoczyć po szarży dzika. Teraz znów oszczekuje w dalszym ciÄ…gu niewidocznego przeciwnika. PróbujÄ™ zajrzeć w kÄ™pÄ™, ale roÅ›linność jest zbyt gÄ™sta. Wspinam siÄ™ na niewielkiego dÄ™ba, liczÄ…c, że może z góry uda mi siÄ™ zlokalizować odyÅ„ca. Grandel oszczekuje dzika, jednak z bezpiecznego dystansu. SÅ‚yszÄ™, jak postrzaÅ‚ek ciężko dyszy, a wraz z jego oddechem ruszajÄ… siÄ™ otaczajÄ…ce go jeżyny. Nadal jednak nie widzÄ™ sylwetki zwierza. Wreszcie po 15 minutach dzik dezyduje siÄ™ na szarżę na oszczekujÄ…cego go Grandla, dajÄ…c szansÄ™ na oddanie strzaÅ‚u Å‚aski… Po chwili pisze testament, a pies ma czas na tarmoszenie zgasÅ‚ego zwierza.
PodchodzÄ™ do dzika. Okazuje siÄ™ być 49kg przelatkiem. PostrzaÅ‚ na bieg, w okolicach zgiÄ™cia., wlot od wewnÄ™trznej strony biega – uszkodzone mięśnie stÄ…d tak niewielka iloÅ›c farby. WoÅ‚am szczęśliwego myÅ›liwego. Gratulacje, ostatni kÄ™s, zÅ‚om… SygnaÅ‚ “Åšmierć dzika”… Sprawdzam nawigacjÄ™ – pies przeszedÅ‚ Å‚Ä…cznie 4,3km. Podziw w oczach kolegi myÅ›liwego – bezcenny.

 
 

WYCINEK

Jeszcze nie ostygliśmy po poprzednim postrzałku, a już wieczorem odbieram telefon od jednego z kolegów. ok. 22.00 strzelał do dzika na jęczmieniu, dzik wpadł w las i tyle. Strzelec znalazł trochę farby i kawałki kości. Przeszedł ok 50m, ale zgubił ślad.
Nie dałem się namówić na poszukiwania nocą, umówiliśmy się na 7.00. Grandel od miejsca zestrzału ruszył zdecydowanie. Przeszliśmy na otoku ok. 100m, widząc po drodze spore krople farby i kawałki kości. Przy kępie jeżyn puściłem psa luzem. Minął jeżyny i znikł za wzniesieniem, wpadając w pobliskie żarnowce. Po 3 minutach usłyszeliśmy głoszącego psa. Powoli dochodzimy do kępy żarnowca widząc, jak Grandel oszczekuje 60kg wycinka. Dzik skokami próbuje szarżować, jednak wysoki postrzał na przednie biegi skutecznie uniemożliwia mu walkę. Strzał łaski kończy mękę postrzałka. Składam gratulacje strzelcowi. Na uśmiechniętej twarzy widać podziw dla psa.
Dzik łącznie przeszedł ok. 380m od miejsca strzału, postrzał otrzymał wysoko przez oba biegi, jednak kula nie zahaczyła o mostek. Farby na początku było dość sporo, jednak po150m przestała być tak dobrze widoczna

 
 
 

MÓJ SZÓSTAK

Siedzimy z Grandlem na porannej zasiadce – pogoda paskudna – zacina deszcz na ambonie z zerwanym dachem. Z pól, w Å›ródpolnÄ… kotlinÄ™ zaroÅ›niÄ™tÄ… gÄ™stÄ… nawÅ‚ociÄ…, schodzÄ… jelenie – dwa mÅ‚ode byki. Puszczam je bez strzaÅ‚u, nie mogÄ…c dobrze rozpoznać. Po chwili, kiedy już dobrze siÄ™ rozwidniÅ‚o – niemalże Å›ladem poprzednich – idÄ… dwa kolejne. Tym razem, dziÄ™ki lepszej widocznoÅ›ci, w pierwszym byku rozpoznajÄ™ szóstaka, a za nim ósmaka. DecydujÄ™ siÄ™ na strzaÅ‚ do pierwszego. Byk spokojnie kroczy, wiÄ™c gwizdnÄ…Å‚em, powodujÄ…c, że siÄ™ zatrzymaÅ‚. PociÄ…gam za spust. SÅ‚yszÄ™ uderzenie kuli, obserwujÄ™, jak byk wybija siÄ™ na przednich badylach i przez uÅ‚amek sekundy widzÄ™ obÅ‚oczek pary Å›wiadczÄ…cy o trafieniu. Byk znika za drzewami, a po chwili jego Å›ladem rusza ósmak.  
Grandel piszczy, nie mogÄ…c doczekać siÄ™ poszukiwaÅ„. JednoczeÅ›nie przychodzi sms od kolegi – “Na moje ucho kiepski strzaÅ‚” – co oznacza, że nie sÅ‚yszaÅ‚ przybicia. Uzgadniamy, że przybÄ™dzie pomóc. Po 15 minutach niepewnoÅ›ci udajemy siÄ™ z Grandlem na pole, rozglÄ…dam siÄ™ za leżącym jeleniem.  Niestety, byka nie ma. Szukam zestrzaÅ‚u, nigdzie jednak nie znajdujÄ™ farby. Grandel niecierpliwie poszukuje tropu, nagle w jednym miejscu wyraźnie zaznacza, że coÅ› znalazÅ‚. Zwracam siÄ™ w jego stronÄ™, dostrzegajÄ…c kropelkÄ™ farby, a kilka metrów dalej. Nieco dalej wiÄ™kszÄ…. Idziemy tropem byka, który wedÅ‚ug mnie kierowaÅ‚ siÄ™ na pole, lecz Grandel wyraźnie ciÄ…gnie w kierunku kotliny. Nie dajÄ™ wiary psu – musiaÅ‚bym go przecież widzieć! Wchodzimy kilkadziesiÄ…t metrów w zaroÅ›la, po czym zawracam psa przekonany, iż tropi byki, które widziaÅ‚em wczeÅ›niej. Tymczasem na przeciwlegÅ‚ym zboczu kotliny pojawia siÄ™ wreszcie kolega, widzi mnie z wariujÄ…cym na otoku jamnikiem, a jak później relacjonuje – w odlegÅ‚oÅ›ci 60m od nas stojÄ…cego byka. Po chwili jeleÅ„ rusza – wyglÄ…da na zdrowego. Kolega odpuszcza.
Zawracam Grandla z tropu, którym idziemy- jest mocno niezadowolony, wrÄ™cz siÄ™ opiera. Wracamy na pole, lecz sytuacja siÄ™ powtarza – tym razem jednak idziemy gÅ‚Ä™biej w kotlinÄ™. Po kilkudziesiÄ™ciu metrach przed nami widzÄ™ uchodzÄ…cego byka. Przekonany o tym, że znów widzÄ™ jednego ze zdrowych jeleni – ponownie wracam na zestrzaÅ‚. Tymczasem Kolega siada na maÅ‚ej zwyżce obserwujÄ…c nasze poszukiwania, żeby w przypadku, kiedy byk siÄ™ podniesie, próbować go dostrzelić. PrzychodzÄ™ raz jeszcze na zestrzaÅ‚ bezowocnie poszukujÄ…c wiÄ™kszej iloÅ›ci farby, czy innych Å›ladów trafienia. Nic nie znajdujÄ…c, decydujÄ™ o puszczeniu psa luzem. Grandel natychmiast rusza z powrotem w kierunku kotliny, wpada w nawÅ‚oć i znika.
Mijają dłużące się chwile, gdy wreszcie do naszych uszu dobiegł ten wspaniały dla każdego przewodnika głos oczczekującego psa. Grandel basowo głosi żywego postrzałka!!!
Powoli skradam siÄ™ przez gÄ™ste zaroÅ›la w kierunku psa – w koÅ„cu widzÄ™ leżącego byka i taÅ„czÄ…cego wokół niego jamnika. Nie mam jak strzelać w obawie o bezpieczeÅ„stwo Grandla. PostrzaÅ‚ek widzÄ…c mnie podnosi siÄ™ i uchodzi kolejne kilkadziesiÄ…t metrów w kierunku kolegi, skÄ…d wreszcie pada strzaÅ‚ Å‚aski. Po chwili jamnik oszczekuje gasnÄ…cego już jelenia.
Powoli podchodzimy do leżącego byka. Ostatni kÄ™s, pieczęć, dostajÄ™ zÅ‚om…
OglÄ…damy tuszÄ™. Moja kula weszÅ‚a nisko, ok. 10cm za Å‚opatkÄ…, lekko na kulawy sztych, uszkadzajÄ…c wÄ…trobÄ™ i przedniÄ… część żoÅ‚Ä…dka. MusiaÅ‚em nieco zerwać strzaÅ‚…
StrzaÅ‚ Å›miertelny, jednak zastanawiamy siÄ™, dlaczego nie byÅ‚o farby. PrzyglÄ…damy siÄ™ ranie wlotowej – wyglÄ…da na nieco wiÄ™kszÄ… niż zazwyczaj.
Później wytÅ‚umaczyÅ‚ mi to zjawisko jeden z kolegów, majÄ…cy doÅ›wiadczenie w poszukiwaniu postrzaÅ‚ków. Byk staÅ‚ na wykroku – majÄ…c mocno naciÄ…gniÄ™tÄ… skórÄ™. Po strzale skóra Å›ciÄ…ga siÄ™, zakrywajÄ…c ranÄ™ wlotowÄ…, przez co trafiony zwierz nie daje farby. StÄ…d kÅ‚opoty ze znalezieniem Å›ladów trafienia.
Kolejna nauczka, że należy po prostu ufać psu, zamiast realizować swoje wizje. ZmarnowaÅ‚em kilkadziesiÄ…t minut na sprawdzanie mojej wersji wydarzeÅ„ – przegapiÅ‚em byka, który kierowaÅ‚ siÄ™ w innym kierunku niż mi siÄ™ wydawaÅ‚o…Na szczęście pies wszystko zweryfikowaÅ‚. Łączna dÅ‚ugość Å›cieżki to 320m
.

POSTRZAŁKI CZ.2

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego